TU KONSERWATZYM PRZESTAJE BYĆ UWSTECZNIAJĄCY…

Piramida wartości

Celem stworzenia piramidy wartości było otrzymanie narzędzia, które w sposób nieomylny umożliwia ocenę działań i idei. Nie da się jej rzecz jasna osiągnąć, bo do tego potrzebny byłby element ludzki, który bezbłędnie dopasuje sytuacje do piramidy, więc możemy tylko dążyć do doskonałości w ocenie czynów. Trzeba mieć na względzie, że wskazania takiej piramidy dotyczące norm moralnych zawsze zawierają uwzględnienie skali historycznej(czasowej), jak i skali makro – czyli działania całego społeczeństwa. W kontekście oceny pojedynczych, nietypowych dylematów mogą występować wyjątki, które należy rozważać oddzielnie. Podobne piramidy bywały w historii nie raz, jednak zazwyczaj w bardziej złożonej i rozwarstwionej formie. Piramida prezentowana w ramach mojego światopoglądu składa się tylko z trzech rodzajów wartości: hedoniczne, witalne i moralne. Takie rozwiązanie ma swoje wady i zalety. Wadą jest to, że dopasowanie do piramidy czynów, norm czy idei, może przysparzać problemy. Zaletą jest to, że już po dopasowaniu, mamy klarowny wniosek. Szersze piramidy zawierają dodatki takie jak np. wartości „patriotyczne”, wartości „fundamentalne” albo wartości „religijne”. W praktyce przeszkadza to w ocenie jakości czynu czy aksjomatu, bo i tak wtórnie trzeba rozważyć, czy dana wartość jest obiektywnie dobra, zatem jest potrzeba przyporządkowania celu danej wartości czy działania do jednej z trzech osi: moralnych, witalnych lub hedonicznych, gdyż w imię np. religii można robić uczynki różnej jakości moralnej, zaś kiedy czyni się je dla dobra człowieka (wartości moralne), to zawsze są one pozytywne. Tych trzech zaś nie da się już bardziej podzielić. Oczywiście są przypadki, kiedy robimy coś w imię dwóch z tych wartości, czy też na pograniczu, natomiast piramida także i w takich sytuacjach działa. Zajmijmy się więc opisem tego, jak zinterpretować działania bądź poglądy pod kątem oceny według piramidy wartości.

Wartości moralne to oczywiście wartości najwyższe, związane z celem życia – miłością bliźniego, która to jest dobrem najwyższym, bo pragnieniem obiektywnego dobra. Wartości witalne to wartości związane ze zdrowiem i życiem naszego ciała. Dla bytu, jakim jest człowiek, tutaj na ziemi potrzebne jest ciało, aby mieć możliwość nadać mu jakiś sens. Wartości witalne są zatem najbardziej fundamentalne dla człowieka, ale same w sobie nie są celem, gdyż witalne przeżycie życia, nie ma sensu. Najniżej są wartości hedoniczne. Są to wartości związane z przyjemnościami, korzystaniem z życia doczesnego, itd. Wartości te mogą spełniać dwie funkcje. Dobra funkcja to usytuowanie naszego bytowania na odpowiednio optymalnym poziomie zadowolenia, którego suma skutków jest pozytywna i kiedy nie ma przeciwwskazań ze strony wyższych wartości. Zła funkcja wartości hedonicznych, albo po prostu dysfunkcja, to rzecz jasna ich przewartościowanie. Wartości hedoniczne jako najniższe z piramidy mają tą przekorną cechę, że ich nadmiar powoduje efekt odwrotny, czyli spadek ogólnego zadowolenia oraz tzw. „wyrzuty sumienia”, wywołane poprzez zaniedbane powinności. Nie oznacza to, że każde wykroczenie poza idee wartości hedonicznych ma skutek negatywny w postaci naszego mniejszego zadowolenia. Można oczywiście zwiększyć swój poziom przyjemności wbrew piramidzie wartości, jednak wtedy dzieje się to kosztem innych, a piramida jest do oceny ideologicznej, uwzględnia więc skale makro i skalę czasu (historyczną), dlatego wykroczenie poza idee danej wartości koniec końcem skutkuje w ogólności negatywnie. Żeby nie pozostawać gołosłownym, dobrze jest przeanalizować działanie piramidy na prostym przykładzie, np. alkoholu.

Alkohol jest dość łatwym przykładem, dlatego został wzięty „na przemiał”. Zarówno skład chemiczny, nie wiele różniący się od benzyny na stacji paliwowej, jak i istota jego używania wskazują na to, że jest to typowy czynnik przyjemnościowy. Spożywanie alkoholu to celowe podtrucie organizmu, mające na celu uzyskanie częściowego zachwiania świadomości lub całościowej jej utraty. Rzecz jasna prawie nikt nie powie, że alkohol mu szkodzi, ale patrząc na dzieje społeczeństw widać jak na dłoni, jakie są jego efekty. Oczywiście efekt jest zdecydowanie ujemny i godzi zarówno w wartości witalne jak i moralne, ale też w sam ostateczny bilans odczuwanej przyjemności i zadowolenia. Oczywiście do każdego z nas należy wybór i nikt nam tego nie odbierze, jednak problem alkoholu zniknąłby tylko wtedy, jeśli nie piłby nikt, bo większość pije, gdyż inni piją. To kwestia konformizmu. O ile zadaniem jednostek przeciętnych jest ograniczanie alkoholu, o tyle zadaniem jednostki ponadprzeciętnej powinno być nie spożywanie go wcale, bo tylko wtedy egzekwuje prawo etyczne płynące z piramidy wartości adekwatnie do swojej osoby i prowadzi otoczenie ku dobru, a nie ku stagnacji lub złu.

Skoro łatwy przykład został opisany, warto doprecyzować, jak wyłapać, kiedy mamy do czynienia z hedonizmem. Najniższym z wartości towarzyszy zwykle czasownik „chcę” lub „lubię”, podczas gdy wszelkie właściwe zachowania częściej są okraszone terminami „powinienem” lub „trzeba”. Nie jest tak zawsze, bo wszystkie te czasowniki występują przecież w jakimś kontekście, a dopiero całość można dopasować do piramidy, jednak dla uproszczenia można z dystansem przyjąć takie rozgraniczenie. Same wartości są przedstawiane zwykle rzeczownikami. W przypadku picia alkoholu nazwa wartości może brzmieć np. ukojenie. Tak czy inaczej ta forma ukojenia ma takie, a takie skutki, określane czasownikiem, najczęściej jednym z tych, które zostały wymienione wyżej. Łącząc to otrzymujemy stwierdzenie: lubię ukojenie. Wniosek – nie jest to ukojenie w istocie i trzeba interpretować je jako odurzenie. Ludzie nie zawsze nazywają cele swojego działania „po imieniu”. Można z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, iż w wypowiedzi na temat picia alkoholu, związek frazeologiczny „lubię ukojenie” będzie raczej na pewno dążeniem do wartości hedonicznych. W trudniejszych przypadkach, kiedy czynność zasadniczo może być nazywana tak samo jak lepsze odpowiedniki, należy ocenić czyn nie po intencjach, ale skutkach. Choć nieświadome czynienie zła nie może zostać przypisane jako wina danego człowieka, to jednak piramida jest głównie do oceny zła w sensie ogólnym. Dlatego np., chociaż ludzie chcący spłodzić dziecko, jak i ci, którzy chcą je sztucznie wyhodować, podobnie określają swoje zamiary, to działanie tych drugich jest złe, gdyż ich chcenie niesie za sobą skutki, dające więcej zła, niż dobra daje zaistnienie nowego człowieka. Otwieranie ludzkości na możliwość fabrycznego wytwarzania ludzi w oderwaniu od etosu rodzinnego to bardzo niebezpieczna droga, zupełnie nie warta zachcianek małego odsetku społeczeństwa. W normalnej rodzinie przyjemność posiadania dziecka stanowi właściwą cząstkę całego procesu jego powstania i zazwyczaj gwarantuje moralność czynów temu towarzyszących. Kiedy ktoś chce dziecka, ale zakrawa to na obsesję, która nie szanuje wyższych wartości, należy to zakwalifikować jako wartość hedoniczną, podobnie jak w sytuacjach, kiedy ludzie płodzą dzieci w rodzinach, lecz w celu otrzymania socjału. Dlatego właśnie, choć w obu przypadkach występuje „chcę” mieć dziecko, to tak naprawdę tych, którzy racjonalnie chcą tego dziecka, powinniśmy interpretować jak gdyby mówili „trzeba” postarać się o dziecko.

Przedstawiwszy już podstawowe techniki szeregowania intencji czy poglądów, czas na bardziej złożony przykład działania piramidy wartości. Pomogą w tym fragmenty z książki medycznej z 1983 roku. Wnioski z tychże fragmentów są dzisiaj oficjalnie negowane, a w pewnych miejscach jest nawet zakaz publikowania ich jako opinii. Będą to konkretnie dwa fragmenty. Pierwszy o ekshibicjonizmie: „przejawia się w sposobie ubierania w suknie krótkie, obcisłe, czy z dużym dekoltem”. Książka z 1983 roku, więc wtedy jeszcze „nie uchodziło” się tak ubierać. Dzisiaj niemal wszystkie młode dziewczyny tak się ubierają, czyli na ówczesne standardy, prawie wszystkie cierpią na ekshibicjonizm. Jeszcze ciekawszy jest drugi cytat: „Zboczenia płciowe, powstające jako zastępcza forma dochodzenia do zadowolenia seksualnego, mogą przejść w nawyk i stać się jedyną formą realizowania do dążenia do rozkoszy seksualnej. Młody chłopiec wciągnięty do praktyk homoseksualnych przez szukającego partnera homoseksualistę, może stać się homoseksualistą przez uwodzenie”. Oczywiście wiadomo, jakie są dziś tendencje w tych tematach, więc teraz nieco komentarza, który tłumaczy, dlaczego tak jest i czy słuchanie piramidy mogłoby nam oszczędzić pewnych patologii.

W problemach, o których mówią cytaty, można dojść do naiwnego wniosku, że takie szczegóły były trudne do zbadania pod kątem skutków. Dziś widzimy, że zarówno ilość zboczeń, dziwactw jak i gloryfikacja cielesności niesie negatywne skutki. Dlaczego oba problemy, skierowane ku tolerowaniu dowolnego stylu ubioru jak i stylu życia, który to dążył do zachcianek jakichś jednostek i rozszerzał się w miarę ich działania, wyłoniły się akurat w podobnym okresie i dziś są jedną z kilku przyczyn cywilizacji hedonizmu? Jest tak, bo panuje socjaldemokracja, a co za tym idzie, ogromny relatywizm moralny i ideologiczny, oraz wtórnie, błędnie rozumiana poprawność polityczna, która dąży do odrzucenia prawie wszystkich zasad, jako subiektywnych. Nadrzędną wartością nowego porządku stała się tolerancja, przyjmując głównie wymiar hedoniczny. Jest to tak zwana lewicowa piramida wartości, gdzie wszystko jest odwrotnie. Najważniejsze jest tolerowanie wszelkich dziwactw, dewiacji, sodomii i patologii, na drugim miejscu jest zdrowie, a etyka to jakaś tam stara, zaściankowa dziedzina, z której wynika tyle, że nie można się zabijać i okradać – chociaż to drugie lewica uwielbia w postaci absurdalnie wysokich podatków. Dzisiejsza tolerancja żąda od każdego, bezapelacyjnego aprobowania dowolnego zachowania czy poglądów, tolerowania niemal wszystkiego i tym sposobem, żyjemy wedle zasady „róbta, co chceta”. Patologie były sztucznie hodowane pod przykrywką „debaty publicznej”. Nie ma tu czego rozważać pod kątem merytorycznym, odgórna propaganda ma być skuteczna, a nie prawdziwa. Merytoryczne zaprzeczenie zasadzie, że wszystko należy tolerować dla przyjemności, jest niezmiernie proste. W celu rozwiązania tych spraw wystarczy zadać kluczowe pytanie: jakie wartości witalne lub moralne wynikają z gloryfikacji ciała i zboczeń? Ano nie wynikają żadne. Normalna funkcja przyjemności odnosi się do nadania odpowiedniego fundamentu dla kreowania najwyższych wartości. Opisywane tendencje odnoszą się same do siebie, a zatem zachodzi patogenna nierówność – hedoniczne ważniejsze niż witalne i moralne. Nie chodzi o to, żeby wchodzić w tym tekście w tematy dotyczące natury władzy i jej interesów – to osobny temat. Istotne jest, że wspólnym mianownikiem wszelkich patologii jest traktowanie czyjegoś „chcenia”, jako nadrzędnego argumentu, nie patrząc ani na powinności, ani na skutki, ani też na bezpośrednie odczucia. Piramida wartości, nastawiona na gloryfikowanie ludzkiej godności powie, że wartością moralną jest godność człowieka, więc strój czy zachowanie seksualne nie mogą powodować zgorszenia i uprzedmiotowienia człowieka, ani powodować kolejnych zboczeń. Lewicowa etyka powie, że każdy ma robić, co chce, a reszta ma to tolerować. Nie trzeba być filozofem, żeby zauważyć, iż taka aksjologia będzie prowadzić do rozwoju patologii na masową skalę. Wtórnie, ucierpi na tym nie tylko moralność, ale także poziom przyjemności.

Rzecz jasna nie da się żyć w 100% według wskazań piramidy wartości, bo nie jesteśmy bytami doskonałymi, a próby wyobrażenia sobie połączenia człowieka z doskonałością są wręcz niemożliwe. Człowiek zawsze będzie doświadczał trudnych wyborów, a filozofia ma jedynie uszeregować jego myśli. Grunt, że założenia piramidy są kompatybilne z dowolnym dylematem, więc do kreowania poglądów na tematy etyczne, piramida jest zawsze aktualna i skuteczna, bez względu, czy efekty widać od razu, czy nie. Nie ma wyjątków od piramidy. Jeśli tylko prawidłowo ocenimy intencje, momentalnie będziemy mogli stwierdzić, czy dany pogląd lub działanie jest dobre. Jednak piramida wartości nie jest potrzebna jedynie do etyki, ale także wtórnie – do tworzenia prawa. Wiemy, że w społeczeństwie nie może funkcjonować samowola, bo z wolności zostaną nici. Żeby była wolność muszą być zasady. Wiemy też, że wolność może być ograniczana wtedy i tylko wtedy, jeśli jest do tego konieczność – powodowana jakąś wyższą fundamentalnie przyczyną. Wyłania nam się obraz normalności, gdzie ludzie nie kolidują swoją wolnością w cudzą, a odbierany „z góry” obraz rzeczywistości nie szkicuje fałszu. Niestety bardzo często władza publiczna jest patologiczna. Bycie podporządkowanym złemu prawu, sprzecznemu z piramidą wartości prowadzi do niewłaściwego rozeznania otaczającego nas świata. Nie wolno nam być biernymi w sytuacji, gdy normalność jest niszczona.

Podsumowując, piramida wartości to narzędzie, które nie tylko szereguje najprostsze idee i uczynki, ale ma także wpływ na ocenę prawa oraz złożonych działań. Nie trzeba empirycznie sprawdzać każdego głupiego pomysłu, żeby wiedzieć, że jest głupi. Lewicowe organizacje uwielbiają promować zboczenia, przymusowo wychowywać dzieci w sprzeczności z ich płcią, zachęcać ludzi do rozwiązłości, itd. To wszystko to tylko sposób na wygranie wyborów, bo większość ludzi nie zna się na etyce, za to lubi proste przyjemności i pseudo nowoczesne pomysły. Tego typu władza jest niestety zła, bo nie tylko przymusowo zabiera pieniądze na swoje pomysły, ale co ważniejsze niszczy społeczeństwo od środka – zwiększa ilość rozwodów, zmniejsza zdolność ludzi do empatii, wprowadza modę na kpinę z wartości. Prawicowe organizacje nie pozostają w tyle – namawianie do poróżniania ludzi w zależności od kraju, zwłaszcza gloryfikowanie tych ze „swojego” , to nic innego jak makro-hedonizm. Korzyść z wygodnego życia w „kółku wzajemnej adoracji” nie powinna godzić w prawo innych ludzi do korzystania z rynku, swobodnego przemieszczania się czy osiedlania – bo miejsce publiczne to nie teren prywatny. Prawicowe skłonności do wrogości wobec osób z innych krajów są sprzeczne z godnością człowieka.