TU KONSERWATZYM PRZESTAJE BYĆ UWSTECZNIAJĄCY…

Rozwiązanie kwestii imigrantów

Potencjalny problem z imigrantami uwydatnia najsłabszy punkt dzisiejszej prawicy, czyli słabość do ideologii nacjonalizmu. Światły człowiek, zwłaszcza w warunkach XXI wieku, nie może masowo poniżać i traktować niemal jak niższa rasa jakiejkolwiek grupy społecznej, ze względu na jej pochodzenie. Bardzo elementarna wiedza kulturoznawcza i historyczna dowodzi, że każda społeczność zachowuje się tak, jak została wychowana przez okoliczności. Gdyby każdy prawicowy cwaniak, który kpi z uchodźców, sam został urodzony na afrykańskim slumsie, byłby tak samo „dziki”, jak ci, z których dzisiaj kpi. Hitler najlepiej dowiódł, że z jednej z najbardziej rozwiniętych społeczności można zrobić bandę dzikusów bez moralności i to w kilka lat. Europejska prawica powinna wstydzić się swoich hedonistycznych i niegodnych chrześcijan postaw. Próba obsesyjnego unikania udzielania azylu ludziom, którzy uciekają przed wojną, jest zaprzeczeniem ideałów łacińskiej cywilizacji. Nie ma żadnej podstawy aksjologicznej, która w ramach szeroko pojętej moralności, mogłaby zaakceptować taką postawę. Jedyne z czym kojarzy się obecnie nacjo-prawicowa retoryka, to neohitlerowska czystość rasy i lebensraum, lecz trudno nazwać to cywilizowanymi ideami. Imigrantów należy przyjmować, a w dalszej części tekstu zostanie wyjaśnione, na jakich warunkach i co z tego wynika.

Po pierwsze, nie ma żadnego powodu, żeby władza publiczna, jako instytucja, zajmowała się tym, kto płaci jej podatki. Władza publiczna ma być służbą. Każdy, kto pracuje lub ma nieruchomość na danym terenie, powinien płacić tam podatki, w zamian za co, otrzymywać ład i bezpieczeństwo. Rzecz jasna daleko nam dziś do takiego poziomu, jednak jest to jedyny, słuszny punkt wyjścia. Władza nie jest po to, żeby hodować sobie rasy czy jakiekolwiek inne grupy urojonej adoracji, tylko zapewniać pewne świadczenia, a dokładnie prawodawstwo i bezpieczeństwo publiczne. Po drugie, cały problem z imigrantami jest jak zwykle głównie dlatego, że w Europie jest socjalizm. Jeśliby imigranci dostali obywatelstwo, to musiałyby im przysługiwać te same świadczenia, co miejscowym. Różnica jest taka, że chociaż w Europie wiele osób korzysta z socjału i nie pracuje, to jest to kojarzone ze wstydem i piętnowane, a co bardziej istotne, ilość pieniędzy z socjału jest uznawana jako głodowa. Dla ludzi z Afryki wszystkie te bariery praktycznie nie istnieją. Dla nich Europejski socjał to ogromne pieniądze, a że nie są częścią społeczności, to i wstyd im nie grozi – stąd skala chętnych do socjału. Gdyby w Europie nie było jednej z głównych patologii, czyli socjalizmu, problem z uchodźcami znacznie by się wyklarował. W tej chwili nie wiadomo, jaki odsetek uchodźców zamierza żyć w Europie z podatków osób pracujących. Bez socjalizmu, byłoby oczywiste, że 100% z tych, którzy chcą zostać, zamierza pracować, bo innej możliwości by po prostu nie było. Trzecia sprawa to prawo. Dziś prawo jest słabe. Ofiara napaści czy kradzieży ma większy problem, niż nawet sprawca złapany na gorącym uczynku. Nie wolno się bronić, nie wolno kontratakować, a i odszkodowanie jest fikcją – zamiast niego więzi się sprawcę na koszt podatnika. Z pewnością wykorzystują to patologiczne elementy społeczności uchodźczej, które siłą rzeczy stanowią ich znaczny odsetek i nie jest to wcale dziwne.Trudno się spodziewać, aby społeczeństwo wychowane w trudnych warunkach, było wybitne pod względem kultury. Tak czy inaczej, funkcją prawa jest takie uszeregowanie zależności życia społeczeństwa, aby dowolna patologia została poskromiona. Jeśli tak się nie dzieje, oznacza to, że prawo jest złe. Czy trzeba było czekać na uchodźców, aby zauważyć, że prawo w Europie jest złe? Nie, dowodzą tego chociażby prostytutki z organizacji neofeministycznych, które wyprawiają w kościołach, co tylko im się podoba i nikt, nic nie może im zrobić. Niestety, nagromadzenie się licznych prewencyjnych procedur i lewicowych moralnie aktów prawnych doprowadziło do sytuacji, że w Europie to patologia jest w prawie, a normalny człowiek staje się nią osaczony i jest bezbronny. Jeżeli uchodźcy robią jakieś rozróby, to dobre prawo skazuje konkretne osoby na ciężkie kary bez zbędnych ceregieli. Tak dba o ład cywilizowana władza. Co jest zamiast tego w Europie? Z jednej strony zniewieściała lewica, która niebawem w ramach równouprawnienia zgłosi psy, koty i małpy do parlamentów, a z drugiej nacjo-prawica z pianą na ustach, która nie umie zająć się dyskusją o skutecznym prawie, tylko najchętniej wyrzuciłaby uchodźców, nazwała ich wszystkich bydłem i dziczą, a potem oskarżyła za całe zło na świecie, inspirując się najwyraźniej komunistycznymi ciągotkami do odpowiedzialności zbiorowej.

Jeżeli do kogoś nie docierają logiczne argumenty i wyższe idee, to niech się przedwcześnie nie cieszy, bo pragmatyczne dane wcale nie potwierdzają teorii, że ilość imigrantów ma na cokolwiek wpływ. W pierwszej dziesiątce najbezpieczniejszych krajów większość ma przynajmniej trzy razy więcej imigrantów, niż Francja, główne religie są różne, często Islam i Chrześcijaństwo, a położenie to Europa i Azja. W dziesiątce najniebezpieczniejszych krajów imigracji jest mało, lecz leżą w Ameryce Środkowej i Afryce, oraz wszystkie są Chrześcijańskie. Jeden z najbogatszych krajów świata, czyli Zjednoczone Emiraty Arabskie ma najwyższy procent imigracji i jest to ponad 80%. Ilość morderstw jest tam bardzo mała, a podatków prawie brak. Francja w skali świata wcale nie ma dużej ilości imigrantów. Jej problemy wynikają z innych czynników, niż imigranci. Kłopoty Francji i podobnych do niej krajów wynikają z tego, że tamtejsze prawo jest bardzo kiepskie – nie karze za zbrodnie, nie pozwala się bronić i w dodatku finansuje agresorów. To trzeba zmienić, a nie zakazywać migracji. Wysoki socjał przyciąga ludzi roszczeniowych, agresywnych, niezbyt rozgarniętych, a wolny rynek pracowitych, moralnych i uczciwych. Oczywiście takie samo oddziaływanie ma miejsce w stosunku do rdzennych mieszkańców. Socjalizm wzmacnia roszczenia, agresję, bezmyślność i lenistwo, a wolny rynek wzmacnia pracowitość, odpowiedzialność, poszanowanie innych oraz uczciwość.

Jedyną właściwą polityką migracyjną jest brak tej polityki oraz równoczesne zlikwidowanie socjalizmu i słabego prawa, które nie pozwala mieć broni, ani skutecznie rościć sobie prawa do zadośćuczynienia od tych, którzy niszczą mienie. Ludzie muszą mieć możliwość swobodnie uciekać z miejsc, gdzie rodzi się terroryzm. Fakt, dziś większość terroryzmu pochodzi z religii Islamskiej, ale jest równie wiele krajów Islamskich, które świecą przykładem ładu i przy nich Europa to kurnik. W czasach podboju ameryk 100% mordów na Indian robili Chrześcijanie. Czy to dowód, że chrześcijaństwo jest złe? Nie! W III Rzeszy znaczna większość SS-manów to byli chrześcijanie. Czy to dowód, że chrześcijaństwo jest złe? Nie! Podczas II Wojny Światowej znaczna większość ataków samobójczych pochodziła z Japonii. Czy to znaczy, że ludzie z Japonii są jacyś „gorsi”? Nie! Takie okresowe statystyki wynikają z różnych okoliczności. Najlepszy kraj świata pod bardzo wieloma kwestiami (Zjednoczone Emiraty Arabskie) jest Islamski. Nie ma tam socjalizmu, jest dziedziczna monarchia, jest niezwykły porządek, a przy tym pełna tolerancja na osoby z innych miejsc. Są także rozmaite kościoły, np katolickie. Różnica między Emiratami, a Europą jest większa, niż między Europą, a Syrią. Tak samo mogliby nazwać ludzi z Europy „bydłem” i zakazać mieszkania, a takiej sytuacji nie ma, bo najwyraźniej wiedzą tam, iż odpowiedzialność zbiorowa to nie jest dobry pomysł. Większość ludzi myśli prostacko. Są Islamiści – jest problem; nie ma islamistów – nie ma problemu. Do tego dochodzi nieumiejętność czytania statystyk. Kiedy typowy „Janusz” czyta, że np. 80% morderstw w USA popełniają „czarni” – w jego głowie tworzy się wniosek – czarny gorsza rasa. Tymczasem taka statystyka oznacza, że osoby o genotypie z gorących klimatów nie miały warunków do wykształcenia kultury i inteligencji na poziomie ludów z miejsc o zimniejszym klimacie, bo on zmuszał do myślenia, np. jak przetrwać zimę, co po długim czasie dało wymierne różnice. Nikt rozsądny nie pomyśli, że ciemniejszy odcień skóry ma wpływ na chęć do mordowania, tak jak nikt nie sądzi, że czerwony lakier samochodu zwiększa moc, ale przeciętny człowiek jest relatywnie bardzo głupi i jeśli dołoży mu się odpowiednią narrację, to jest w stanie uwierzyć we wszystko. Żyjemy w czasach, gdzie jedni wierzą, że człowiek ze zboczeniami jest zdrowy, to dlaczego drudzy mieliby nie uwierzyć, że kolor skóry rodzi nienawiść. Przypomnieć warto, że w 1934 roku 99,7% ludzi zagłosowało za Anschlussem Austrii, czyli uwierzyło, że należą do rasy panów. 0,3% ludzi wykazało się tak elementarnym poziomem rozgarnięcia, żeby nie popierać człowieka, który głosi tezy na takim, a nie innym poziomie.

Kolejny aspekt tematu, to sama skala problemu. Nawet, gdyby cała ludność Syrii rozeszła się po Unii Europejskiej, to nie stanowiliby nawet 4% jej populacji. Jest to oczywiście niemożliwe, ale wtedy można by było jakkolwiek odnotować to jako potencjalny problem, choć dalej nie do końca wiadomo, w jakiej sferze. Każda cywilizowana społeczność, powinna cieszyć się z tej sytuacji. Przecież dopływ ludzi z biednych obszarów to czysty potencjał do korzyści – i dla nich, i dla gospodarzy. Po pierwsze, na imigrantach można zarabiać, w końcu muszą coś jeść, gdzieś spać, w coś się ubierać, itd. Po drugie, imigranci są z cywilizacji z potencjalnie niebezpieczną religią. Czy tak jest, czy nie, to osobna sprawa. Ważne jest, że nie ma korzystniejszej sytuacji do asymilacji ludności Islamskiej i nawracania ich w dalszej przyszłości, niż życie tych ludzi w otoczeniu zdecydowanej większości Chrześcijan. Po trzecie, w bogatych społeczeństwach jest mnóstwo zawodów, których rozleniwiona ludność nie chce wykonywać. Przypływ taniej siły roboczej, która chętnie wykona każdą pracę, jest wielką korzyścią dla każdego. Dla nich ona i tak wydawać się będzie bardzo opłacalna, a ludzie bogaci będą mogli zająć się czymś innym. Dlaczego zatem Europa nie cieszy się z napływu emigrantów?

Odpowiedź jest bardzo prosta: Europa umiera. Neomarksistowscy ideologowie wyprali z ludzi moralność oraz poszanowanie samych siebie. Ludzie nie wyznają żadnych wartości, poza wegetacją i hedonizmem, więc trudno się dziwić, że nie mają zapału do szerzenia chrześcijaństwa na wystawionych jak na tacy Islamistów. Socjalizm i melepetowate prawo zniszczyło poczucie sprawiedliwości i pewność siebie, przez co imigranci czują się pewniej niż gospodarze i wcale nie tak bardzo jest się czemu dziwić, że ichni margines społeczny tak sobie poczyna na ulicach. Do tego dochodzi nacjo-prawica, która traktuje ich jak podludzi i wzmaga agresję u osób, które wychowały się w trudnych warunkach i uciekły z obszaru bezsensownej wojny. Z pewnością nienawiść i poniżanie to najgłupsze, czym można obdarzyć takich ludzi. Przybycie tych imigrantów pokazało coś niezmiernie ważnego – pokazało, że w Europie nie ma na kogo głosować, a scena polityczna składa się z samych degeneratów. Wybieranie między sodomitami i marksistami, a ograniczonymi nacjonalistami, to naprawdę nie jest to, co powinna mieć do zaoferowania scena polityczna w potencjalnie najbardziej wyrafinowanej części świata.

Nacjonaliści mają w zanadrzu jeszcze jednego, populistycznego „Asa”. Jednym z głównych argumentów nacjonalistów, jaki wysuwają aby bronić teorii, że należy nie wpuszczać ludzi z północy Afryki i tzw. „Bliskiego wschodu”, jest rzekome ryzyko rychłego zniszczenia cywilizacji znanej nam jako „zachodnia”, czy też „łacińska”, gdyż imigranci szybko się rozmnażają i kiedy będzie ich większość, to wymordują przeciwników politycznych i oponentów religijnych, aby przejąć całkowitą władzę. Fakty oraz logiczna analiza pokazują jednak, że nie w Islamie leży problem.

Wiele krajów Islamskich, jak i takich, gdzie Islam stanowi spory procent, choć nie najwyższy, jest w czołówce najbezpieczniejszych krajów świata, zaś paradoksalnie, cała czołówka najniebezpieczniejszych to chrześcijańskie, co też paradoksalnie nie znaczy, że chrześcijaństwo powoduje skłonność do mordowania. Co więcej, można zaryzykować tezę, że rozwinięte kraje Islamskie mogą być dziś wzorem dla świata, jak powinno wyglądać sprawne zarządzanie publiczne i skuteczne prawo. W takich chociażby Emiratach, podatki wynoszą niemal zero, jest wolność religijna i wypowiedzi, procent imigrantów to ponad 80 (najwięcej na świecie), są tam wszystkie kultury świata, nie ma żadnych kłopotów z porządkiem, władzę absolutną sprawuje monarchia dziedziczna, a kończące się zasoby ropy przekuto w sukces ogólnoświatowy na płaszczyźnie bankowości i turystyki, które stanowią znaczną większość PKB, więc o upadku nie ma mowy. Krótko mówiąc Emiraty to taki żywy dowód na to, że nacjonalistyczne dogmaty to absurd. Islam nie jest zagrożeniem dla świata, a wiele krajów, gdzie jest on religią rdzenną, stanowi przykład niemal doskonały, jak prawo powinno traktować ludzi z dowolnej kultury, aby było im tak dobrze, że chcą przyjeżdżać i zostawać na stałe.

Wielu w tym momencie powie, że są różne odłamy Islamu, więc pogląd, wedle którego Islam jest zagrożeniem, dotyczy tych sekciarskich, patologicznych odłamów. Niestety dla nacjonalistów, również i to jest kompletną bzdurą. Sekty Islamskie są jak tupanie nogami przez rozwścieczonego dzieciaka, które trwa tak długo, dokąd matka z ojcem się nie zdenerwuje i nie zareaguje. Po zamachach na WTC, gdzie zginęło więcej osób, niż we wszystkich bieda-zamachach w Europie przez ostatnie 15 lat, rząd USA realnie zniszczył Al-Kaidę w kilka dni, bez żadnego odczuwalnego dyskomfortu ludzi w USA. Takie to właśnie „zagrożenie dla cywilizacji”. Każdy w miarę rozgarnięty człowiek (co nie znaczy, że jest ich dużo) wie, że wystarczy zlikwidować socjalizm, zrobić surowe kary za niszczenie mienia oraz przywrócić prawo do posiadania broni, oraz jej używania, a 80% problemowego towarzystwa wróci na stare śmieci. Sam fakt, że nikt tego nie robi, jest dowodem, że zagrożeniem to nie jest. Całe uliczne gwiazdorzenie roszczeniowej i niezbyt rozgarniętej części imigrantów wynika z tego, że stać ich na to, bo nie muszą pracować i dostają od rządu mnóstwo pieniędzy, a jak ich wsadzą (co w socjaldemokratycznym prawie jest łatwe przy posiadaniu ziół, ale trudne przy robieniu rozrób), to trafią do wygodnego i dobrze wyposażonego hotelu o nazwie „więzienie”, który na pewno jest lepszy, niż i tak fundowane z publicznych pieniędzy obozy. Nie da się przestraszyć kogoś perspektywą trafienia do czegoś, gdzie ma lepiej, niż w domu.

Może więc sama w sobie duża dzietność jest patologią, za pomocą której dana grupa chce sobie zapewnić władzę nad światem? Też nie! Po pierwsze, imigranci w dużej mierze rozmnażają się dlatego, że jest socjalizm, a nie dlatego, że Europa postanowiła mieć otwarte granice. Do wspomnianych Emiratów, gdzie 80% mieszkańców to imigranci z całego świata, też można wyemigrować, ale w ogóle nie ma tam socjału, więc każdy musi pracować, a za robienie burd są kosmiczne kary. Z resztą po Europie też to widać. Granice są luźne w całej Unii, a roszczeniowcy siedzą tam, gdzie jest najwyższy socjał i najłagodniejsze prawo karne, a nie wszędzie po trochu. Jeżeli więc zlikwidujemy socjalizm i pozostałe czynniki, to prawdopodobnie nie będą się szybko rozmnażać. No a jeśli mimo wszystko będą? Czy można zakazać rozmnażania się komuś? Elementarna logika i etyka mówi, że nie powinno się, a już na pewno nie jednej grupie społecznej. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego boimy się tych ludzi w dużej ilości? Boimy się ich, bo są fanatykami. Dochodzimy do pytania, z czego bierze się ich fanatyzm? Ludzie rodzą się i są fanatykami z genów? Nie! Ludzie zostają fanatykami, bo istnieją na świecie miejsca, gdzie panuje bieda, ciemnota i brak perspektyw, a taka rzeczywistość sprawia, że cwaniaki nie mają żadnych kłopotów, aby wmawiać im bzdurne ideologie, że mordowanie niewinnych ludzi zrobi z nich bohaterów! Wniosek: nie ważna jest ilość ludzi wychowanych w danej ideologii, ale przyczyny istnienia ideologii, które są aż tak głupie, że ich rozrost jest zagrożeniem dla cywilizacji świata.

Zachowanie sekt Islamskich polega w zasadzie na tym samym, co nacjonalizm – różnice polegają tylko i wyłącznie na skuteczności. Udowodnił to Hitler, który nie z biednych i ciemnych, ale stosunkowo bogatych i świadomych ludzi zrobił większe potwory, niż szefowie tzw. „państwa islamskiego” ze swoich podopiecznych. III Rzesza była jako-takim zagrożeniem dla cywilizacji, w porównaniu do którego państwo Islamskie to nieudolne zabawy z kapiszonami. Abażury z ludzkiej skóry, mydła z tłuszczu, zrywanie paznokci, wyrywanie zębów – do tego wszystkiego byli zdolni ludzie pokroju obecnych „kiboli” i nacjonalistów, którzy – podobnie z resztą jak NSDAP przed wygraniem wyborów – udają wielce miłujących i pokojowych, bo przecież „nacjonalizm to tylko miłość”. Udawanie kończy się, jak wygrywa się wybory albo siłowo przejmie władzę. Nacjonalizm to hodowanie nienawiści do innych za dokładnie te same głupoty, które samemu się głosi. Sekty islamskie to urzeczywistnienie nacjonalistycznego hasła „chwała wielkiej polsce” – tylko w odniesieniu do ichniego tworu. Czym się różni „chwała wielkiej Polsce” od „chwała wielkiej rzeszy”, czy „chwała wielkiemu państwu Islamskiemu”? Czy już 70 lat po zakończeniu wojny mamy być tak naiwni, żeby dalej próbować likwidować nienawiść i głupotę nienawiścią i głupotą? Dlaczego zagrożeniem dla cywilizacji nie są Chiny, gdzie żyje nie kilka milionów ludzi, jak w państwie islamskim, nie ok. 50 milionów, które żyły w III Rzeszy, tylko 1miliard 360milionów ludzi? Tylko dlatego, że żaden Chiński odpowiednik Winnickiego, Hitlera czy Bin Ladena nie rozpropagował hasła „chwała wielkim Chinom” – dostatecznie skutecznie, co Adolf. Nacjonalizm to nie jest żadne „miłowanie”, tak jak aborcja to nie jest ratowanie życia, jak twierdzą feministki. Miłowanie jakiegoś bezwartościowego polaczkowania, niemcowania, islamkowania wbrew dążeniu do obiektywnego traktowania ludzi, jest takim samym upośledzeniem mózgowym, jak ratowanie hedonistycznego trybu życia potencjalnej matki kosztem uprzedniego zamordowania dziecka.

Ani nie religia Islamska, ani nie sekty, ani nie rozmnażanie się jakiejkolwiek grupy społecznej – żadne z tych nie jest zagrożeniem dla cywilizacji. Największym zagrożeniem jest nacjonalizm. Gdyby w Chinach nastał nacjonalizm, to możemy żegnać się z życiem. To śmieszne, że najgłupsza ideologia świata, nawet w tak biednej, małej i godnej pożałowania organizacji przestępczej, jak „państwo Islamskie” jest uznawana przez wielu za zagrożenie dla cywilizacji – to pokazuje, jaki to zajadły i fanatyczny pogląd. Na szczęście póki co panika jest tylko i wyłącznie wytworem konkurencyjnych propagand nacjonalistycznych, choćby pseudo-wolnościowych nacjonalistów, którzy w oparciu o tenże populizm, chcą zbić kapitał polityczny, lajki na facebooku, itp. Chcąc zapobiegać zagrożeniom dla cywilizacji, trzeba zapobiegać formowaniu się nacjonalizmów, a jedną z podstawowych zasad jest postulat otwartych granic – czyli odebranie politykom możliwości zarządzania naszą migracją i tożsamością. Władza ma ściągać podatki na służby porządku, które mają być skuteczne do ochrony terenu o danej wielkości, a nie wybierać sobie, kto te podatki będzie jej płacił. To oczywiście nie oznacza żadnego przymusowego przyjmowania „kwot” imigrantów, ani budowania im osiedli czy płacenia socjału. Każdy może przemieszczać się gdzie chce, ale musi radzić sobie sam. Każde cywilizowane prawo musi jednakowo traktować każdego człowieka, a nie rdzennego jak nadczłowieka, a innych zdawkowo. Takie sprawiedliwe dla każdego prawo nazywamy obiektywistycznym lub uniwersalistycznym. To całkowite przeciwieństwo nacjonalizmu. Najśmieszniejsze jest jednak to, że takie prawo jest bardzo proste do skonstruowania i w wielu miejscach na świecie świetnie funkcjonuje. Jeżeli na świecie zatryumfuje takie podejście, to nie będziemy musieli się zastanawiać, kto jest z jakiej religii, czy należy do sekty i ile ma dzieci. Obiektywne, uniwersalne prawo i wolność migracji to jest rozwiązanie problemu prania mózgu i hodowania terrorystów, jak również skuteczne antidotum przeciwko pomysłom, że aby była wolność, trzeba wymordować tych, którzy choćby trochę się różnią.

Pseudo prawicowe podmioty prześcigają się w publikowaniu rasistowskich materiałów twierdząc, że oni tylko zaznaczają, że np. więcej ludzi „czarnych” zabija „białych”, a nie odwrotnie, itd. Nie jest to żadne wytłumaczenie, gdyż rasizm to samo dzielenie ludzi ze względu na coś takiego, jak kolor skóry. Żeby uzmysłowić co niektórym absurdalność takiego działania, wystarczy następujący przykład: jeśliby zrobić statystykę, która pokazałaby, jaki kolor auta przypada statystycznie na największą ilość koni mechanicznych, to kierując się logiką rasisty, należałoby stwierdzić, że dany kolor zwiększa ilość mocy. Z logicznego punktu widzenia rasizm polega na myśleniu, że skoro większość ferrari jest czerwona, to czerwony kolor sprawia, że samochód jest szybki.

Cechy ludzkie wynikają z okoliczności. Wolna wola człowieka ma wpływ na mniejszość tego, jaki on jest. Większość to okoliczności. Mamy przyczyny, jakimi są okoliczności, oraz skutki, jakimi są cechy, jak też efekty, które widać np. w statystykach przestępstw. Patrząc na statystyki przestępstw w USA, myśląc w rasistowski sposób, należy przyjąć wniosek, że „najgorsi” są ludzie „czarni”, nieco mniej źli rdzenni „indianie”, „biali” są dobrzy, a „azjaci” to wręcz rasa najwyższa. Czy jednak czynienie zła nie ze swojej winy oznacza, że ktoś jest gorszy? Statystyki stwierdzają tylko, jaki jest stan faktyczny, natomiast nie uwzględniają okoliczności. Gdyby np. opublikować statystykę, że większy procent Volkswagenów Golfów ląduje na złomowiskach, niż np. Alf Romeo, to nie oznacza to, że Golf jest gorszy, tylko że np. ludzie go ostrzej traktują, więcej jeżdżą, więc szybciej zużywają, a Alfy traktują bardziej okazjonalnie. Tak samo jest z ludźmi. Ludzie przez tysiące lat żyli w różnych warunkach, zarówno klimatyczno-geograficznych, jak również kulturowo-politycznych i to sprawia, że trudno ich sprawiedliwie porównać. Właśnie dlatego jedną z elementarnych zasad cywilizacji jest odpowiedzialność personalna, a nie zbiorowa.

Jedną z podstawowych przyczyn do czynienia zła jest brak inteligencji. Choć inteligencję można wykorzystać do czynienia zła, to jednak w przekroju społeczeństwa jej brak sprawia, że nawet jeśli ludzie są źli moralnie, to z powodu braku opłacalności, inteligentni omijają dokonywanie najgorszych zbrodni. Niestety, domniemana wyższa rasa, czyli ludzie o białym kolorze skóry, wymyślili sobie coś takiego jak socjalizm, który skutecznie hamuje inteligencję, gdyż mądrzy i pracowici ludzie są okradani, aby fundować tych, którym nie zależy na rozwijaniu talentów ani na pracy. Socjalizm sprawia, że od wielu lat średni poziom inteligencji spada i prawdopodobnie dalej będzie spadać. Socjalizm to jeden z czynników kulturowo-politycznych i może okazać się, że za jakiś czas ludzie wywodzący się z etosu kultury Judeo-chrześcijańskiej spadną poniżej tych, którym do tej pory okoliczności nie sprzyjały. Mimo to najważniejszymi czynnikami są geografia i klimat, bo są one długotrwałe. Skoro różnice geograficzno-klimatyczne są tak silne, że zmieniają ludzki wygląd, to trudno dziwić się, iż znacznie zmieniają możliwości do rozwoju zachowania. Chyba nie trzeba być Einsteinem, żeby zrozumieć, że życie takich samych istot w różnych warunkach z pewnością sprawi, że również efekty w postaci zdolności także będą różne. Nie mamy do czynienia z sytuacją, gdzie fundamentalnie różne (lepsze i gorsze) byty żyły w identycznych warunkach, tylko takie same byty żyły w innych. Elementarna wiedza z historii ludzkości mówi, że człowiek pochodzi z jednego miejsca, a dopiero późniejsze, długotrwałe osiedlenie różnych miejsc sprawiło, że pojawiły się różnice wynikające z tychże wtórnie odmiennych czynników. Dowodzi tego zależność temperatury od inteligencji, a w konsekwencji procentu popełniania zbrodni. Widać dość jednoznacznie, że im bliżej równika, tym zabójstw więcej. Czy jednak temperatura wprost zwiększa szansę zabójstwa? Nie, taki wniosek byłby na poziomie myślenia rasistowskiego. Bezpiecznie jest tam, gdzie społeczeństwo pochodzi z miejsca kształtującego wysoką inteligencję – w przeszłości była to zmienna w skali roku temperatura, zmuszająca do planowania trudnej do przeżycia zimy. W miejscach bez zimy decydowała kondycja. Tam, gdzie nie ma zimy, nie ma potrzeby głowienia się nad jej przetrwaniem, co przez większość historii wymagało nie lada pomysłowości i doprowadzało do wymierania nieporadnych, mało inteligentnych jednostek. Australia oczywiście nieco wyróżnia się na tle całości, ale trzeba pamiętać, że w Australii żyją ludzie pochodzący z Wielkiej Brytanii i raptem kilkaset lat życia w upale nie zmieni ich temperamentu i inteligencji na tyle, aby widać to było w statystykach. Poniżanie ludzi z powodu tego, że ich przodkowie żyli w łatwiejszych warunkach jest skrajnym prostactwem umysłowym. Ludzie żyjący w Afryce znacznie szybciej biegają i są znacznie bardziej wytrzymali na niedobór wody, a posiadają mniej zdolności kojarzenia (czyli inteligencji), bo takich cech wymagały okoliczności ich życia. Niestety, niższa przeciętna inteligencja sprawia, że konflikty częściej rozwiązywane są w oparciu o odruchy, a nie aksjomaty etyczne – ot i cała tajemnica.

Rodzi się jednak pytanie, czy może bez względu na to, że wiemy, iż rasizm jest czymś głupim i nieludzkim, to czy nie należy pozostawać przy sztywnych podziałach terytorialnych ze względu na bezpieczeństwo? Odpowiedź brzmi nie! Powodem jest to, że poróżnianie ludzi ze względu na inteligencję jest sprzeczne z najważniejszą spośród wartości, czyli z miłością bliźniego. Gdyby sensowne było stawianie ludzi bardziej inteligentnych wyżej względem prawa, to należałoby uznać, że ustrój feudalny był dobry. W tymże ustroju znaczna większość ludzi rodziła się z niskimi prawami, a pojedyncze, wybitne jednostki przedzierały się przez liczne trudności i jeśli im się udało, to dostawali się do wyższych klas, mając od tej chwili większe prawa, a następnie przekazywali swoje dobre geny już w korzystnych warunkach. Dzisiaj nierówne prawo byłoby jeszcze łatwiejsze do wprowadzenia, bo są testy na inteligencję, więc nadanie różnym grupom różnych praw byłoby znacznie prostsze i skuteczniejsze. Człowiek mniej inteligentny jest jednak równie wartościowy z punktu widzenia etyki, gdyż najważniejszą miarą człowieka jest dobro, a to można określić tylko znając w pełni możliwości danego człowieka i jakość oraz szczerość podejmowanych przez niego decyzji. Takie zdolności zarezerwowane są tylko dla Boga, a ludzie bez względu na inteligencję, zawsze są ludźmi i niemoralne byłoby dzielić ich na gorszych i lepszych.

Pomimo tego, że ludzie z różnych miejsc są statystycznie mniej lub bardziej niebezpieczni, to wciąż poglądy rasistowskie i inne podobne, są niegodne człowieka. Celem życia człowieka nie jest przeżycie, nie jest wegetacja, nie jest wygodnictwo, ale jest nim miłość bliźniego. Pomimo, że ludzie, którzy wychowali się w miejscu o okolicznościach generujących większą szansę do bycia kryminalistą, mają ciemniejszą skórę, to nie upoważnia to nikogo, aby ich z tego powodu poniżać, gdyż ani kolor skóry nie jest za to odpowiedzialny, ani też ten stan nie jest ich winą. Każdy człowiek jest indywidualną jednostką, która choć może pochodzić z różnych grup społecznych czy etnicznych, co ułatwia bądź utrudnia pewne rzeczy, to ma prawo do sprawiedliwości względem prawa. Jest oczywiście więcej przypadków, gdzie przyjęło się poniżać ludzi ze względu na niezależne od nich kwestie, np. uroda i nie ma się co dziwić, bo większość społeczeństwa tworzą ludzie relatywnie prości. Rasizm jest jednak wyjątkowy, bo wykorzystuje bardzo widoczny i jednoznaczny czynnik do eskalacji nienawiści w celu zbijania kapitału politycznego. Rasizm jest bardzo prostacką ideologią, lecz jak widać niestety wciąż żywą. Kiedy tylko lewicowa polityka wyraźnie pokazuje swoje wady, nacjonaliści skutecznie upraszczają rzeczywistość i w oczach pospólstwa niejako wykazują, że całe zło świata to wina jakiejś grupy ludzi. Niestety na nic są tłumaczenia, że wystarczy zlikwidować socjalizm, przywrócić prawo posiadania broni, konieczność odpracowywania popełnionych szkód, oraz kilka innych zasad tego rodzaju, które gwarantują porządek bez względu na to, kto żyje na danym terenie. Niestety, nawet te pozornie proste sprawy są zbyt skomplikowane, aby mogły skutecznie konkurować czy to z prostactwem nacjonalistycznym, czy to z prostactwem neokomunistycznym.

Szanujący się człowiek, którego ktoś pyta, jak ustosunkować się do imigrantów, powinien powiedzieć, że władze w ogóle nie powinny się tym zajmować. Dowolny człowiek, czy to przyjezdny, czy miejscowy, nie powinien dostawać od władzy pieniędzy i socjał należy zlikwidować nie tylko dla imigrantów, ale generalnie. Każdy ma prawo naturalne do podróżowania, jeśli tylko respektuje prawo w miejscach, gdzie się znajduje. Należy namawiać wszystkich prawicowców, żeby zapamiętali sobie jedną prostą zasadę: dobre prawo jest uniwersalne. Złe prawo generuje przemoc. Jak Europę stać na tworzenie idiotycznego prawa, to niech za to płaci i zdycha jeszcze szybciej, bo dzięki temu może szybciej się obudzi. Stary kontynent powinien dziękować imigrantom, bo dobitnie ukazali oni, w jak tragicznym stanie znajduje się ta niegdyś przodująca część świata. Prawo jest do poprawy, bo nie radzi sobie z patologią. Gospodarka jest do poprawy, bo tonie w morzu urzędników, zbędnych przepisów i zagmatwanych przepływów pieniędzy, które już dawno przestały służyć komukolwiek, poza politykami. Nie ma obecnie obozu politycznego, który tak się odnosi do tematu. Mamy dwie skrajności, z których żadna nie zasługuje na aprobatę. Najbardziej jednak smuci to, że nacjo-prawica ma czelność nazywać się Katolicką, bo niemal neonazistowska nienawiść nie ma nic wspólnego z miłością bliźniego, która jest nadrzędną cnotą tej religii. Trzeba mieć tylko nadzieję, że przeżywamy obecnie szczyt absurdu na scenie politycznej i potrzeba czegoś bardziej cywilizowanego z czasem zmieni się na realne istnienie takowej alternatywy.